Zespół powstał w połowie 2002 roku w Warszawie. Grając "covery" w wielu miejscach, rozpoczął jednocześnie prace nad autorskim projektem. Wokalistą i współautorem tekstów jest pochodzący znad Bajkału Ivan Komarenko. Kompozytorami piosenek są Łukasz Lazer i Wojciech Olszewski.
Rudnogorsk Irkuckaja oblast' (Rosja) - Nazywam się Ivan, ale nie jestem groźny. Urodziłem się w Niżnie-Ilimsku. Nie próbujcie szukać tej miejscowości na mapie, ponieważ od kiedy zbudowali hydroelektro-wnię, została ona zalana wodą łącznie ze szpitalem, w którym się urodziłem. Moi rodzice przeprowadzili się do Rudnogorska. Miejscowość ta znajduje się względnie niedaleko od Bajkału (300 km). Tam wszystko się zaczęło.
Taniec i śpiew - Tańczę i śpiewam od dzieciństwa. Niewiele pamiętam z tamtego okresu, ale bawienie się w "koncerty" w wieku lat 3-4 było moim ulubionym zajęciem. Najczęściej robiłem to za namową moich rodziców. Sam nie byłem wówczas wystarczająco odważny. Jednak, gdy udało się mnie zachęcić, robiłem poważną minę, nabierałem powietrza w płuca, ustawiałem się i rozpoczynałem przedstawienie. Zabawy te powtarzały się wielokrotnie aż wydoroślałem i uświadomiłem sobie, że śpiew jest czymś więcej niż zabawą. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że przysporzy mi on zarówno wiele kłopotów, jak i przyniesie dużo radości. Z pewnością pozwolił mi przetrwać wiele ciężkich chwil, choć, z perspektywy czasu, niektóre z nich wydają mi się teraz śmieszne.
Tajga i niedźwiedzie - Pamiętam jak wybrałem się sam do lasu wkurzony na moich kolegów, że nie dotrzymali mi towarzystwa w zaplanowanej wcześniej wycieczce. Postanowiłem oddalić się od mojej wioski samotnie, na przekór wszelkim przeszkodom. Oczywiście w tajdze nie należy robić tak głupich rzeczy, bo łatwo się zgubić i wtedy ani Bóg, ani diabeł człowieka nie znajdzie. Udało mi się jednak jakoś przetrwać, ale noc spędziłem przy ognisku śpiewając (wrzeszcząc?!) na cały las, odpędzając w ten sposób swój strach i niedźwiedzie :-).
Studnia - Najstraszniejszą przygodą mojego życia jest 3-dniowy pobyt w studni. Jako dzieciak wracałem ze szkoły i ...wpadłem. Przesiedziałem tam 3 dni, a był to grudzień. Na zewnątrz panował 40-stopniowy mróz. Wtedy śpiew też mi pomagał. Pomińmy szczegóły. Najważniejsze, że przeżyłem.
Dyskoteka - W wieku lat 14 zacząłem śpiewać na dyskotece. O, wtedy właśnie pojawiły się kłopoty ze śpiewem. Szkolni nauczyciele nie chcieli, abym się zajmował tak "niecnym" zajęciem. Przychodzili na dyskotekę i szykanowali mnie przy każdej okazji. Nie było takiej siły, która mogłaby mnie ściągnąć ze sceny. W końcu przyszedł czas na studia.
Brack - Rozpocząłem edukację w szkole muzycznej na wydziale instrumentów dętych. Uczyłem się grać na trąbce. Po dwóch latach przeniosłem się na Wydział Piosenki Estradowej w Irkucku.
Irkuck - W Irkucku też długo nie zabawiłem. Przyznaję: nie skończyłem tego, co zacząłem.
Biała plama - I tu się zaczyna biała plama. Przerwa, która trwała prawie 10 lat. Nie zdradzę przyczyn mojego długiego milczenia. Niech to zostanie na razie tajemnicą. Moje życie biegło jednak dalej.
Moskwa - Warszawa - Wyjechałem do Moskwy. Po krótkim pobycie los podsunął mi możliwość przeprowadzki do Polski. Pomysł wydawał się szalony, ale mimo to zebrałem walizki i ruszyłem w drogę. Pewnego dnia wylądowałem na Okęciu mając do wyboru cztery strony świata.
Laski - Irkuck - Wrocław - Warszawa - Zamieszkałem w Zakładzie dla ociemniałych w Laskach pod Warszawą. Spędziłem tam kilka miesięcy. Następnie pojechałem do Irkucka, by wkrótce, dzięki pomocy Ignacego Pawlusa, polskiego księdza katolickiego na stałe tam mieszkającego, wrócić do Polski na studia. Języka polskiego nauczyłem się jako tako w Studiu Przygotowawczym dla Cudzoziemców we Wrocławiu. Solidny kurs językowy przeszedłem w Warszawie, gdzie zgłębiałem polonistykę na uniwersytecie. Podczas studiów chodziłem na kursy tańca nowoczesnego do Stodoły. Studia skończyłem, ale powróciłem do śpiewania.
Powrót - Udało mi się nawet zdobyć wykształcenie muzyczne: posiadam dyplom Studia Piosenki Estradowej mieszczącego się w Domu Kultury Ochoty w Warszawie. Kilka razy wystąpiłem w Helikonie i w Prohibicji, klubie należącym m. in. do Bogusława Lindy. Byłem na koncercie w Danii. Później wystąpiłem jeszcze w kilku klubach, aż spotkałem chłopaków z zespołu Delfin. Wtedy powstał pomysł stworzenia własnego materiału. Szczerze powiem, że byłem trochę zdezorientowany propozycją chłopaków napisania własnych tekstów. Po kilku dniach rozmyślań wziąłem się za robotę. W pisaniu tekstów nie obeszło się bez pomocy mojego kumpla Michała Szymańskiego. Ten to ma łeb! Potrafi nie tylko pisać teksty, ale zajmuje się również modelowaniem matematycznym laserów półprzewodnikowych. Teksty staraliśmy się dopasować do charakteru i klimatu muzyki. Chyba nam się udało. Zresztą oceńcie sami! Prawdopodobnie pod koniec lutego'2004 ukaże się nasza pierwsza płyta.
"Droga do gwiazd" czy "Jestem jaki jestem" - W trakcie współpracy z zespołem Delfin kilka razy próbowałem swoich sił na castingach do różnych programów: np. "Droga do gwiazd", czy "Szansa na sukces". Nawet przeszedłem casting do musicalu "Miss Sajgon" w teatrze Roma. Najbardziej zbliżyłem się do "Drogi do gwiazd", ale trafiłem na okres kiedy program zmieniał swoją formułę. Nic z tego nie wyszło, ale TVN nie zapomniał o mnie. Wkrótce otrzymałem zaproszenie do programu "Jestem jaki jestem". Decyzją Michała Wiśniewskiego i telewidzów wszedłem do ścisłego finału. Pamiętacie piosenkę "To tylko miłość"? Wykonywałem ją kilka razy w "Ringu". Lepiej czuję się jednak wykonując własny repertuar. Jest mi bliższy, oparty na fragmentach mojego życia. Mam nadzieję, że też go polubicie.
Skąd jestem, dokąd zmierzam?
Pochodzę ze Szczytna, miasta jezior i lasów. Tam właśnie zacząłem moją zabawę w gitarzystę. Już nie pamiętam ile kapel, piwnic, wzmacniaczy, ilu basistów i perkusistów wpłynęło pośrednio na to, kim dziś jestem, co lubię, co robię i co gram.
Zaczynałem od własnych projektów i tak np.: MAJESTAT - fajna banda z nas była, ale niestety, nic z tego nie wyszło i nie mogło, skoro prócz grania na gitarze, pisałem teksty, które w dodatku sam śpiewałem (na wszystkich okolicznych scenach GOK-ów i MDK-ów...)?!. Później zszedłem do podziemia i przyłączyłem do death-metalowej formacji AMAIMON (zagraliśmy nawet z VADER-em), fajnie było, para wokalistów - ona śpiewała a on nie. Dalej był GRAIN (krótko), NOTHING(zielono mi), JOLLY ROGER (mix heavy i szanty)? I ostatni, który pamiętam,...IN THE (rain) kwartet - wariacje na wariata, 2 gitary w składzie i w kółko solówki. Zdobyliśmy II miejsce na jakimś festiwalu jazzowym w W-wie. Więcej bandów nie pamiętam i za żadne nie żałuję,
Być, albo nie być? Oto jest pytanie - tak, więc wy(być) postanowiłem do W-wy. Pełen energii, determinacji i ambicji 20-letni gitarzysta jazzowy. Chciałem zmieniać świat na lepszy. Zacząłem grywać w znanym niegdyś klubie AKWARIUM podczas cotygodniowych young jam sessions. Byłem w niezłym szoku. Poznałem wielu znakomitych młodych muzyków - wariatów i znanych już polskich jazzmanów starszej daty. Grywałem w HELICON JAZZ CAFE, w każdy wtorek. Przychodziło tam ok.100 osób, z czego 1/3 to mieszkańcy Szczytna stacjonujący wtedy w stolicy (imprezka ta trwała prawie półtora roku). Grałem tam z Banasiem (Daniel Polkowski) moim przyjacielem, znakomitym saksofonistą, z którym gram do dzisiaj gdzie się tylko da, jak się tylko da i z Olem (Wojtkiem Olszewskim) które trio to nazwaliśmy MUSION.
Gdy na stałe do składu doszedł Ivan. Graliśmy i gramy do dziś, covery w naszych aranżacjach, trochę stinga, stevie wondera+standarty jazzowe w wersjach undrum "już nie pamiętam ile kapel, ile garaży, ile wzmacniaczy...".był jeszcze LADY BEAT, wielki 12-osobowy skład. Graliśmy disco lat 70, funky, house w różnych przewrotach, co zaowocowało występem w Opolu w koncercie "Debiuty 2002". Było, ale się skończyło i całe szczęście. Połowa składu (wraz ze mną) to indywidualiści, co dało początek końca zespołu.
What I'm - a tak chciałem być najlepszym gitarzystą jazzowym. Zacząłem poważnie się zastanawiać, co chciałbym powiedzieć ludziom i w jaki sposób? Poważnie zająłem się pisaniem piosenek, aranżacją i w ogóle produkcją muzyczną, że szok. W między czasie nawiązałem współpracę ze znaną polską wokalistką Renatą Dąbkowską. Pracujemy już 4 rok - owocem tej pracy ma być płyta...? (piosenki i aranżacja na tym krążku to sprawka moja i Ola). Niedawno współprodukowałem płytkę pełną bajek dla dzieciaczków, które śpiewał i rymował Piotr Fronczewski - bardzo fajny gość. Sprawcami tego muzycznego zjawiska byłem oczywiście ja i Olo.
Owoce morza- DELFIN powstał jakoś na początku 2002 r. Razem z Olem pisaliśmy piosenki, ubieraliśmy je w brzmienia, nadawaliśmy formę. Banaś (Daniel Polkowski) przygrywał pięknie na saxach wspólnie realizowaliśmy nasze pomysły. Aż tu nagle ze wschodu nadciągnął Ivan Komarenko. Napisał kilka tekstów, a owocem naszego spotkania jest wspólna płyta, którą jestem poruszony. To, co na niej się znajduje, jest wytyczną naszych osobowości, duchów, celów i marzeń. Bardzo mi się to podoba.
Ucz się ucz, bo nauka to... - Wykształcenia muzycznego państwowego nie posiadam, raczej samouk. Nawet kiedyś dostałem się na UWM na wydz. wychowania muzycznego skończyłem po roku - poprawka z gitary klasycznej na wrzesień czy coś tam -nie chciało mi się - za to z zawodu jestem Technik Ogrodnik, specjalizacja: urządzanie i pielęgnacja terenów zielonych - tylko tam mnie chcieli.
Wojtek "Olo" Olszewski - w zespole Ivan&Delfin - kompozycje, aranże, produkcja, gitara basowa i inne instrumenty. Dorobek-całkiem, całkiem. W skrócie, żeby nie zanudzać:
1990-91-bas w zespole Grzegorza Markowskiego.
1993-94-bas w big-bandzie Aleksandra Maliszewskiego "Alex Band".
1994-95-płyta i występy z zespołem "Guru"(teksty Andrzeja Mogielnickiego).
1995-płyta z Joanną Dark (bas, kompozycje, aranże).
1996-99-udział w różnych projektach, m.in.: występ z amerykańską kapelą Marcus&Allan na festiwalu w Mrągowie, współkompozycje na płytę L.O. 27 (sorry!!!), kilka różnych formacji.
Od 1999 r. współpraca z Renatą Dąbkowską, początkowo jako basista, obecnie kompozytor, aranżer i współproducent jej nowej płyty "Bo taka jest".
Lata 2000-2003 to: praca nad płytą Reni, występy z jej zespołem, m.in.: Lato z Radiem (trasa 2000, 2002), współtworzenie kilku formacji, m.in. Musion (jazz, soul, funk, występy w wielu klubach warszawskich), Lady Beat (disco-house, grania klubowe, występ w Debiutach 2002 w Opolu), współprodukcja muzyczna bajek czytanych i śpiewanych przez Piotra Fronczewskiego.
Wreszcie Delfin-najbliższa sercu formacja, założona wraz z Łukaszem Lazerem i Danielem Polkowskim. Muzyka Delfina to nowe brzmienia (house, drum'n' bass, chillout), do tego emocje, szczerość przekazu i energia. Stąd prosta droga do I&D.
TROCHĘ O MNIE
Moje miasto to Wrocław (coraz piękniejszy i bardziej europejski), żonka Beata-od lat, na dobre i złe! Zainteresowania-sport, głównie piłka nożna, także psychologia, humor (uwielbiam kabarety Potem, Mumio, Grzegorza Halamę), hobby-kuchnia (większość mistrzów kuchni to faceci!), wyznaję niestety dość niemodne zasady-lojalność, wierność, uczciwość, dotrzymywanie słowa itp. ... Jednak zdecydowanie wolę młodych, nieco szalonych, popełniających błędy i poszukujących ludzi, niż starych, zramolałych, którym wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy! Ulubione alkohole, to czerwony Vermouth z wodą i cytryną, oraz różnego typu łyskacze. W swoim życiu robiłem wiele różnych rzeczy: grałem na skrzypcach (ukończona podstawówka we Wrocławiu), prawie skończyłem polonistykę na wrocławskim uniwerku (9 semestrów), prowadziłem z rodzicami sklep spożywczy, kilka lat pracowałem w sklepie muzycznym sprzedając instrumenty. W 1994 r. grałem z big - bandem w cyrku w Zurychu, w czasie słynnej "powodzi tysiąclecia" umacniałem bohatersko wały przeciwpowodziowe na Odrze. Dwa lata byłem przedstawicielem dużej i znanej firmy odzieżowej, miałem służbowe auto (a jak!!!), przejechałem w tym czasie ok. 60 tys. kilometrów. Byłem swego czasu "strajkowiczem" na Uniwersytecie Wrocławskim. Z "osiągnięć" sportowych mam na koncie rok grania w piłkę w klubie ŚLĘZA WROCŁAW oraz skok na bungee. Możecie go obejrzeć na kilku zdjęciach na naszej stronie. To chyba tyle, bo co za dużo to niezdrowo. Pozdrawiam wszystkich zaglądających na naszą stronę. Do zobaczenia na koncertach zespołu IVAN i DELFIN!





